mozaika ZAPRASZAMY

do kościoła Świętej Rodziny Warszawa ul Rozwadowska 9/11

12 maja 2026 (wtorek)

19.00 Msza święta
20.00 konferencja

Dyżur liturgiczny pełni grupa z parafii św. Pio w Warszawie

Kim są błogosławieni ubodzy w duchu? Konf. 24 lutego 2026

Konferencja ks. Adama Kurowskiego

Zacisze. 24 lutego 2026

Kim są błogosławieni ubodzy w duchu?

Starsze małżeństwo odwiedziło znajomych.
- Wczoraj byliśmy w dobrym lokalu - mówi pan do swojego kolegi.
- A w jakim? - pyta znajomy.
- Jak się woła jak się kogoś?
- Hono – odpowiada znajomy.
- A jak się nazywają płatności kredytowe w banku?
- Raty.
- Honorata, jak się nazywa lokal, gdzie byliśmy wczoraj?
Żona odpowiada - A jak się mówi, żeby ktoś nie palił papierosów?
- Nie pal.
- A jak się nazywają zioła, które pijesz?
- Mięta.
- Nie pamiętam – odpowiada na pytanie żona

W naszej codzienności coraz częściej zawodzi pamięć. Pojawiają się nowe sytuacje wymagające zaangażowania, a my nie potrafimy z nimi sobie poradzić. Nie wiemy wszystkiego i reagujemy schematyczne. Nie potrafimy wybierać, bo mamy trudności z podejmowaniem decyzji.

W tekście nr 18 na początku czytamy słowa św. Teresy z Lisieux o małej niedoskonałej ptaszynie, która popełnia pomyłki, moczy swoje piórka w kałuży, gubi się w błahostkach zamiast szybować jak orły ku Umiłowanemu Słońcu. Podobnie jak ten ptaszek zużyliśmy bezmyślnie swój czas, zajmowaliśmy się niepotrzebnymi sprawami, które okazały się na końcu nie tak ważne. Św. Teresa napisała, że mały ptaszek zwrócił się ku Słońcu i wystawił swoje mokre piórka na Jego dobroczynne działanie. Podobnie grzesznicy przyjmując Dobrą Nowinę, wystawiają się na dobroczynne działanie łaski Bożej licząc na usprawiedliwienie.

Tylko Jezus jest sprawiedliwy. Ewangelia cały czas działa. Bóg będzie miał wzgląd na sprawiedliwość, a nie na to, że jesteśmy sprawiedliwi. Bóg chce byśmy byli jak On, ale nie sami, tylko z Nim. My przeciwnie, chcemy być sprawiedliwi, ale sami, bez Boga, dlatego sprawiedliwość Boża nie jest naszą sprawiedliwością.

Roman Kluska prowadził dobrze prosperującą firmę i czuł się sprawiedliwym człowiekiem. Uczciwie prowadził swoje sprawy, dbał o pracowników. Sprawiedliwość państwowa zamknęła go wbrew ludzkiej logice w więzieniu. Teraz dziękuje pani prokurator, że postawiła mu niesprawiedliwe zarzuty. Stwierdził, że gdyby nie ona, to z powodu pychy fruwałby w powietrzu jak balon.

Tylko Bóg nas zna i wie co nas motywuje, że się zachowujemy w określony sposób. Mamy dobre intencje, ale korzeń naszych działań może być zły. Co z tego, że będziemy mieli korzyści, zabezpieczenia, cały świat będzie nasz, lecz na duszy poniesiemy szkodę. Bóg chce nam pokazać, co zmarnowaliśmy, jak nasze myślenie było złe. To są cenne momenty. Ważniejsze niż sukcesy. Dobrze, że coś nam nie wychodzi i okazuje się, że nie jesteśmy idealni. To Panu Bogu ma się wszystko udać, nie nam. Bóg wie, co nam się podoba, za czym idziemy, co nas porusza, za czym idziemy. Czy nie są to czasami kałuże?

Momenty refleksji są bezcenne, bo pokazują nam, że to za czym biegliśmy nie było dobre. Nie jesteśmy zbawicielami, ani świat nas nie zbawi. Zbawi nas tylko Bóg. To jest dla Niego łatwe. Choć dla nas to jest często dramatyczne. Próbujmy być wdzięczni za zaskoczenia, za wydarzenia. Pytajmy Boga, jakie decyzje mamy podjąć, czego oczekiwać. To są chwile potrzebne, aby uzmysłowić sobie, że nie jesteśmy sami. Świat też się kruszy i jest dużo niepewności. Pewny jest tylko Bóg w swojej mądrości.

Niech Matka Boża skraca nam dystans do Serca Pana Jezusa w naszym niekoniecznym cierpieniu.

Naśladować wzór ubogiej wdowy, aby doświadczyć działania Matki Bożej. Konf. 17.02.2026

Konferencja ks. Janusza Kopczyńskiego

Zacisze, 17 lutego 2026

Naśladować wzór ubogiej wdowy, aby doświadczyć działania Matki Bożej.

Na drodze życia znajdują się ślady tego, kto przeszedł pewien etap i po których możemy iść. Idąc w pielgrzymce pieszej szedłem na końcu i widziałem na ziemi ślady butów, jakie zostawiło 300 lub 400 osób.

Gdy naśladować będziemy postawę ubogiej wdowy pozostawimy po sobie ślady naszych stóp. Jeśli je ktoś znajdzie, to dojdzie do właściwej drogi, a później do celu ostatecznego. Chrystus w świątyni dostrzega gest ubogiej wdowy, która wrzucając do skarbony świątynnej dwa pieniążki, czyli jeden grosz, faktycznie wrzuciła najwięcej ze wszystkich, ponieważ ofiarowała wszystko, co miała. Nie była nastawiona na to, by ją ktoś podziwiał. Była przecież ubogo ubrana. Nie miała poczucia, że daje znaczącą sumę. Jej gest był szczery i pełen pokory. Często bywa tak, że dobre czyny są zabrudzone pychą, egoizmem, pragnieniem, by być podziwianym, szanowanym. Dlatego potrzebujemy Matki Bożej, by oczyszczała nasze czyny ze złych naleciałości.

Śp. Piotr Sawicki napisał książkę „Chcę do nieba”. Oto jedna z jego myśli: „Z treści Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Matki Bożej, dowiaduję się, że wszystkie moje dotychczasowe ofiary, cierpienia i modlitwy byłyby owocniejsze, gdybym je składał Jezusowi przez ręce Maryi. Uświadomiłem sobie, że wszystko, co ofiarowałem Jezusowi, wszystko, co Mu zawierzyłem, na pewno po części było skażone moją miłością własną, moją wizją, pychą itp. Tymczasem, gdybym je ofiarował przez pośrednictwo Maryi, Ona swymi przeczystymi dłońmi oczyściłaby moje intencje tak, by Bóg przyjmowałby je z radością. Dowiedziałem się, że składając Panu w darze, przez ręce Najświętszej Matki wszystkie moje dobre uczynki, ta dobra Pani je oczyszcza, uszlachetnia i sprawia, że przyjmuje je Jezus. Kiedy uczynki znajdują się w Jej życiodajnych rękach, natychmiast stają się czyste, bo z daru, które je składamy Maryja usuwa wszystko, co zepsute i niedoskonałe. Dlatego, pragnąc złożyć Bogu jakąś ofiarę i nie doznać zawodu, muszę pamiętać, by swój dar składać przez godne i miłe Bogu ręce Maryi”.

Ona ma czyste ręce i może oddać Bogu mój dar w pokorze i w prawdzie. Bóg pragnie czystej miłości. Gdy oddajemy coś w ręce Boga potrzebujemy wstawiennictwa Maryi, by dar był czysty, nie zardzewiały, ani nie robaczywy z powodu grzechów i pychy. Św. Maksymilian Kolbe mówił, że największa ofiara, to ofiara z własnej woli. Pycha nie chce jej oddać, chce panować.

Chłopiec przed I komunią świętą modlił się, aby otrzymać w prezencie rowerek. Powiedział o tym rodzicom, zaznaczając by oni sami nie kupowali go jemu, ani nie powiedzieli o tym nikomu z gości. Kiedy przyszedł dzień komunii, chłopiec zauważył, że nie otrzymał wymarzonego roweru. Wieczorem rodzice zapytali chłopca: Pan Jezus nie wysłuchał ciebie? Chłopiec odpowiedział: Wysłuchał, tylko powiedział - nie.

Ile żądań kierujemy do Boga. Stawiamy warunki: jeśli się spełni to, czego oczekuję od Boga, ja zrobię coś dla Boga. O. Stanisław Podgórski napisał: „Ofiarować – to zabrać coś sobie i dać komuś. To czasem boli, bo ofiara, to krzyż. Droga ucznia Chrystusa jest drogą daru składanego Bogu”. Płaczemy na pogrzebie ojca, matki, dziecka, kochanej osoby, choć usta szepcą: niech się dzieje wola Twoja, Boże. Tak już jesteśmy skonstruowani, że gdy ręka daje, serce broni się i protestuje. Maryjo naucz nas życia w stanie nieustannego ofiarowania się Bogu.

Dziwimy się, że inni nie nawracają się. Nie bójmy się stawać przed Bogiem w pokorze i uznawać, że nasze czyny potrzebują interwencji Maryi, by nie były zabrudzone. Niech nasze czyny przynoszą chwałę Bogu i dobro ludziom. A gdy coś wykonamy dobrze, przypominajmy sobie zalecenie Jezusa: Słudzy nieużyteczni jesteśmy, zrobiliśmy to, co do nas należało. (Łk 17, 10)

Trzeba wrzucić ostatni grosz, by zapracować na uświęcenie. Naszym majątkiem są grzechy. Wszystko inne, to dary od Bga. Naśladujmy świętych, gdy doznamy upokorzenia. Powtarzajmy za psalmistą: Dobrze Panie, że mnie upokorzyłeś. (Ps 119, 71).

Uboga wdowa – wzór człowieka, który czyni to, co po ludzku niemożliwe. Konf. 10.02.2026

Konferencja ks. Kazimierza Sztajerwalda

Zacisze, 10 lutego 2026

Jezus usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy (Jezus) przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie. (Mk 12, 40 - 44)

Ostatnia niedziela była dla mnie trudna. Miało się odbyć spotkanie parafialne Rady Ekonomicznej w sprawie remontu kościoła, gdzie część osób było za, a inni byli przeciw inwestycji. Później zaplanowany był wieczór maryjny. Miałem wygłosić konferencję, a nie miałem czasu się przygotować. Harmonogram był bardzo napięty, a ja byłem zmęczony. Miałem poczucie bezradności i braku czasu. Wtedy pomyślałem, abym to wszystko, co mnie przerasta oddał Bogu i wyciągał do Niego puste ręce. Na spotkaniu maryjnym zazwyczaj prosi się uczestników o wygłoszenie świadectwa. To jest trudny punkt, bo najczęściej nie ma chętnych. A tu zgłosiła się jedna osoba, później druga i nawet trzecia. Jak Bóg bierze coś w swoje ręce, to wszystko się udaje.

Gdy czujemy się bezradni i ufnie zwracamy do Boga, a On daje światło. Bóg daje łaski w w naszej bezradności, dlatego nie trzeba uciekać od trudnych wyzwań, tylko je podejmować z ufnością w Bożą pomoc. Uboga wdowa miała wysoki poziom ufności. Nie miała żadnych oparć, nie mogła liczyć na pomoc innych. Było to możliwe, bo wierzyła, że jej życie należy do Pana i zdała się na Jego łaskę.

Kiedy byliśmy dziećmi nie martwiliśmy się o jedzenie, w co się ubierzemy, jak opłacimy rachunki. Dzieci się o to nie troszczą, bo mają rodziców. Czy Bóg mniej troszczy się o nas, niż nasi rodzice. My dorośli dbamy nawet, by mieć coś na zapas i grzeszymy zbytnim niepokojem o byt. W ten sposób wchodzimy w kompetencje Stwórcy, który zapewnia nam wszystko: troszczy się o nas, o nasze dzieci, o nasze wnuki, także o naszą emeryturę, czy o pokój w kraju i na świecie. Zbytnie troski i niepokoje, są odbieraniem mocy i możliwości Bogu. On jest zasmucony, że Jego dzieci nie ufają Jemu. Uboga wdowa nie miała poczucia, że jej ofiara byłą największa, raczej czuła się zawstydzona przed ludźmi, że daje tak mało. Ale Jezus widział to inaczej. 

Bóg czasem prosi o trochę naszej uwagi, o przyjście na adorację Najświętszego Sakramentu, a my się wymawiamy brakiem czasu. Dziecko prosi nas o zainteresowanie, a my bronimy wymawiając się ważnymi sprawami. Sami się nie wyzwolimy ze swoich przywiązań, nawyków, ale pozwólmy Bogu, by coś uszczknął z naszego posiadania, osłabił, zabrał oparcie. Sami boimy się, że Bóg chce nam zabrać to, co lubimy, co uważamy za swoje. Przez to stajemy się coraz bardziej bezradni, trudno nam się skupić na modlitwie. Prośmy o łaskę ufności i zrozumienia, że trzeba oddać, to co Bóg odbiera.

Po Powstaniu Warszawskim wiele osób utraciło swoje majątki. Tak było z pewną arystokratką, której uległ zniszczeniu wygodny dom z drogimi meblami i bogatą biblioteką. Zaginęła nawet jej córka. Wtedy poczuła coś, co nie było naturalne. Poczuła się szczęśliwa, bez bagażu, wolna od swoich przywiązań. Mówiła: mam tylko moje życie i Boga, który moje życie prowadzi. Zrozumieć tę sytuację, to jest dużo, ale jeszcze nie buntować się, ani nie rozpaczać, to jest naprawdę niezwykłe.

Tak patrzmy na własne życie. Możemy oddać swoją ostatnią monetę, by z ufnością rzucić się w ramiona Pana Boga. Ci, co ufają Bogu jak dzieci, zniewalają Go swoją postawą. Ufającemu człowiekowi Bóg nie może odmówić niczego. Czy można odmówić niemowlaczkowi, który tak ufa i wierzy? Ufność zniewala Boga, który myśli: ten człowiek tak mi ufa, nie mogę go zawieść. Jak myślicie, czy ta uboga wdowa umarła z głodu, gdy zdała się na Bożą łaskę? Na ile procent oddajemy swoje skarby? Na 10%, czy na 90%?

Święta Tereska z Lisieux powiedziała: Nie liczą się święte czyny, tylko miłość, jaką się w te czyny wkłada. Wystarczy 1% dany z miłością. Wystarczy oddać jeden dzień, choćby był nawet godny politowania. Ważne jest tylko, by oddawać. Chcemy zbierać zasługi przed Bogiem. Raczej powinniśmy je oddawać. Pan chce byśmy byli wolni i pozwalali Jemu na wszystko. Wtedy będą się dziać rzeczy po ludzku niemożliwe.

Bóg czyni cuda dla ewangelicznych dzieci. Konf. 3.02.2026

Konferencja ks. Mieczysława Jerzaka 2025

Zacisze, 3 lutego 2026

Bóg czyni cuda dla ewangelicznych dzieci.

Bóg sprawuje pieczę nad światem i od Niego wszystko zależy. Wielu ludzi to potwierdza w swoich świadectwach. Dla nas też to wydaje się oczywiste i zrozumiałe, ale nie dla wszystkich.

Ludzie, którzy odnieśli sukcesu poświęcając swój czas, zaangażowanie, zdolności są przekonani, że swój sukces zawdzięczają sobie. Nasze doświadczenie jest takie, że nie na wszystko mamy wpływ, zawsze coś może zawieść i efekt nie musi być taki, jaki pragnęliśmy.

W Ewangelii opisującej uzdrowienie człowieka sparaliżowanego, słyszymy słowa Jezusa: „Ufaj synu, bo odpuszczają się twoje grzechy”. Jezus często pytał o wiarę, w tym także najbliższych i także uczniów. Uzdrawiając zachęcał do ufności: „Nie bój się tylko wierz”. Podobnie było wtedy, kiedy jedną z sióstr Łazarza zapytał: „Czy wierzysz, że mogę przywrócić życie bratu, który już od trzech dni przebywa w grobie?”

Jezus stawiał za wzór - wiarę dzieci. Chwalił je za zaufanie, jakie okazują dorosłym, oraz za wytrwałość w proszeniu o wymarzone dobra, które są dla nich ważne. Ufają dorosłym i mają pewność, że otrzymają to, o co proszą.

W rodzinie dziecko prosiło o prezent. Rodzice nie zgadzali się na taki prezent, z uwagi na to, że był bardzo drogi oraz według rodziców nie był dla dziecka potrzebny, ani odpowiedni do wieku. Nie dawali żadnej nadziei, że jego marzenie się spełni. Ale ono nie traciło nadziei. Kiedy nadszedł czas dawania prezentów, dziecko otrzymało wiele zapakowanych paczuszek. Otwierało je po kolei szukając tego, o którym marzyło. Wzięło do ręki ostatnią paczkę i otwierając ją zobaczyło, że jest tam jego wymarzony prezent. Jego marzenie się spełniło. Dzieci mają taką ufność i pewność, że to o co proszą otrzymają.

Święty Paweł wprowadził w swoich Listach określenie – stary człowiek. Jest to osoba pokładająca ufność w sobie, opiera się na swoich talentach, pracy, właściwych kontaktach i liczy na siebie. Pomniejsza lub nie uznaje działania Boga, stawia granicę Miłosierdziu Bożemu. Nie chciejmy tak żyć. Trzeba porzucić postawę starego człowieka i wybrać postawę dziecka ufającemu Bogu.

Niech Matka Boża kształtuje w nas postawę dziecka, które zawsze ufa Bogu.