Modlitwa ewangelicznego żebraka, jako walka duchowa. Konf. 26.05.2026

Konferencja ks. Emila Adlera

Zacisze, 26 maja 2026

Modlitwa ewangelicznego żebraka, jako walka duchowa.

Tytuł dzisiejszej konferencji sugeruje, że modlitwa jest walką duchową. Można zadać pytanie: o co i z kim jest ta walka?Pan Jezus w Ogrodzie Oliwnym modlił się do Boga Ojca. Świadectwem, że była to walka są krople krwi, jakie pojawiły się na Jego Ciele. W tej modlitwie nie walczył o swoje prawa i został wysłuchany.

Kiedy my się modlimy do Boga w jakiejś sprawie, a nie zostajemy, według nas, wysłuchani, to się zniechęcamy. Zastanawiamy się wtedy, czy warto zwracać się do Boga, gdy nie widać rezultatów naszych wysiłków.

Przeprowadzono eksperyment na 1800 ochotników mających się poddać operacji. Podzielono ich na 3 grupy. Pierwsza grupa, to osoby za które ktoś się modlił, ale one o tym nie wiedziały, druga grupa to osoby, za które nikt się nie modlił i trzecia grupa, osoby, za które się modlono i one o tym wiedziały. Eksperyment nie udał się. Nie było większych różnic pomiędzy tymi grupami, jakby modlitwa nic nie zmieniała. Nie dociekano, jak za osoby z pierwszej i trzeciej grupy się modlono, czy była to modlitwa z wiarą. To doświadczenie doprowadziło do wniosku, że modlitwa nie podlega manipulacji, a Bóg nie może być do niczego przymuszony oraz nie może być przedmiotem eksperymentu.

Dwa dni temu w niedzielę przeżywaliśmy Uroczystość Zesłania Ducha Świętego. W czasie liturgii było czytanie z Dziejów Apostolskich opisujące modlitwę pierwszych apostołów oczekujących na obiecany przez Jezusa dar Ojca. Ich modlitwa nie była interesowna, bo nie wiedziano jaki to będzie dar. Taka powinna być modlitwa.

Bóg Ojciec jest dobry. On, tak jak ojciec w rodzinie, który kocha swoje dzieci, odpowiada na ich prośby: tak lub nie albo zaczekaj. Bóg nas zna. Wie jak się nazywamy, jacy jesteśmy, nawet policzone są przez Niego nasze włosy na głowie. Jesteśmy dla Niego cenni. Apostołowie w Wieczerniku prosili, nie manipulowali Bogiem.

Bóg nie jest naszym służącym czy niewolnikiem. Nie możemy Go do niczego przekonać. Kiedy prosimy Go o to, by nas nawrócił, zbawił, uświęcił, to pamiętajmy, że taka jest Jego wola byśmy byli nawróceni, zbawieni i uświęceni.

Mówiąc o grzechu, mówimy też o okazji do grzechu. Okazją do grzechu mogą być pewni ludzie, przedmioty, sytuacje. Modlitwa jest okazją do łaski. Apostołowie nie manipulowali Bogiem. Nie modlili się, że muszą coś dostać, nie stawiali warunków, nie przekonywali do siebie. Bóg chce naszego dobra, naszego nawrócenia, zbawienia i uświęcenia. W czasie modlitwy wystarczy wystawić się na działanie Bożej łaski. Nie chciejmy nic wymuszać na Bogu, tylko bądźmy blisko Niego. Bliskość, to nie intymność czy zażyłość. Bliskość to zaangażowanie serca i całego siebie. Bóg nie jest kapryśną osobą, która raz czegoś chce, a innym razem nie chce. Na modlitwie wystarczy wystawić się na działanie łaski, nie musimy Go do niczego przekonywać.

Modlitwa jest wysiłkiem ufności, zmaganiem się ze sobą. Modlitwa jest zdobywaniem się na ufność nieraz wbrew sobie i okolicznościom. Nie widząc owoców modlitwy, tym bardzie ufajmy i pragnijmy Bożego miłosierdzia. Módlmy się często z ufnością i wystawiajmy się na działanie łaski. Bóg czeka na naszą otwartość. Modlitwa na różańcu, koronką, Msza święta, adoracja Najświętszego Sakramentu są wystawianiem się na działanie łaski. Nie stawiajmy warunków, tak jak Jezus nie stawiał warunków w Ogrodzie Oliwnym, tylko zwracał się do Boga Ojca słowami: „Ojcze, niech się stanie tak, jak ty chcesz”. (Łk 22, 42)