Konferencja ks. Mieczysława Jerzaka
Zacisze, 19 maja 2026
Świętość – kresem życia ubogich w duchu.
Naszym celem jest świętość i życie w łączności z Bogiem. Poznając życie świętych i zastanawiamy się, jak oni osiągnęli szczyt doskonałości życia duchowego.
Człowiek bogaty w duchu dąży i upatruje sobie za cel życia: posiadanie dóbr materialnych, wspinanie się po szczeblach kariery zawodowej, społecznej, dobre stanowiska, sprawowanie władzy. Te sprawy spędzają mu sen z oczu, zajmują myśli, jak utrzymać stan posiadania, powiększyć majątek i wpływy, a na końcu jak i komu przekazać swój dorobek następcom,.
Człowiek ubogi w duchu umie zarządzać swoimi dobrami, ale nie jest przywiązany do tego, co ma. Potrafi podzielić się częścią majątku z potrzebującymi. Wie, że dobra są darem od Boga i nie wiąże z nimi swojej nadziei.
Przykładem człowieka będącego ubogim w duchu, który osiągnął świętość jest św. Jan Paweł II. Był człowiekiem mądrym, wykształconym, posiadającym wiele wspaniałych zdolności, a jednocześnie był pokornym i ubogim w duchu człowiekiem. Napisał wiele encyklik, przekazał wiele ważnych myśli w swoich homiliach, przemówieniach i przeróżnych wypowiedziach, które były inspiracją dla ludzi go słuchających, nawet dla ludzi nie będących katolikami. Jego przekaz docierał do ludzi wszystkich stanów, zawodów, do różnych grup społecznych, do dzieci, młodych, dorosłych, czy będących w podeszłym wieku. Jego głos nie omijał nikogo, nawet docierał do więzień, do ludzi wykluczonych. Jego przesłanie przyjmowały narody w najodleglejszych częściach świata, nawet te, w których religia dominująca nie byłą katolicka. Św. Jan Paweł II miał wielkie zasługi, podziwiały go miliony ludzi. Jednak on nie przypisywał sobie sukcesów. Wiedział, że to Bóg przez niego chce docierać do ludzi i wszystko jest zasługą Boga. Nie domagał się uwagi, nagród, doceniania, podziwu.
Na Jasnej Górze 2 kwietnia 2005 roku odbywały się rekolekcje kapłańskie. Wtedy od kilku dni trwało czuwanie w Watykanie, ponieważ Papież był umierający. Będąc na rekolekcjach wiedzieliśmy, że nasz Ojciec Święty odejdzie z tego świata, bo pragnie zjednoczyć się z Bogiem. To, co dokonał na ziemi, dokonał w komunii z Maryją, a teraz pragnął spotkania się z Bogiem. W encyklice „Odkupiciel człowieka” napisanej przez niego na początku pontyfikatu, można przeczytać: kim był dla niego Jezus Chrystus, jak do Niego się zwracał i odnosił. Jego postawa wobec Syna Bożego zaowocowała wielkim pragnieniem zjednoczenia się ze swoim Odkupicielem. W ostatnich chwilach swojego życia Papież był człowiekiem ubogim w duchu oczekującym Miłosierdzia Bożego.
Czas przed śmiercią jest niezwykle ważny. U kresu życia widzimy własne zasługi i porażki. Zły duch chce byśmy, w swej pysze, przypisywali sobie zasługi, a z powodu porażek odrzucili Boga. Chce byśmy nie zwracali się do Boga. nie wołali o Boże Miłosierdzie i nie pragnęli zjednoczenia się z Nim. Człowiek ubogi w duchu widząc swoje zasługi nie myśli, ja to dokonałem, zrobiłem, więc powinienem otrzymać nagrodę. Uważa, że całe dobro tylko Bóg uczynił, a on działał z Jego inspiracji i jest wdzięczny, że Bóg się nim posłużyć. Człowiek ubogi w duchu prosi Boga, aby On okazał mu swoje Miłosierdzie. Prosi o łaskę zjednoczenia z Bogiem i o dar przebywania z Nim w niebie.
Trzeba zabiegać o postawę ubogiego w duchu człowieka, aby zawsze być przygotowanym na spotkanie z Bogiem. Człowiek ubogi doświadcza swoich słabości i widzi swoje zbawienie w Bogu i w Jego Miłosierdziu. Mówi: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu, bo nie mam przed Tobą żadnych zasług. Wtedy Bóg odpowie: Przyjdź sługo dobry, to dla Ciebie mam przygotowane mieszkanie.
